Dzisiejsza Ewangelia zachęca do pójścia za Jezusem. A co On zrobił? Wziął na Swoje ramiona krzyż i zaniósł go do końca – na Golgotę. Doskonale naśladował go święty Wawrzyniec, który dziś ma swoje święto.
Zarówno w Polsce jak i w wielu zachodnich krajach masowy problem niesienia krzyża nie dotyczy już jednak oddania życia za wiarę. Nie dotyczy także chorób, głodu czy wojny.
Krzyżem, z którego dziś ludzie masowo rezygnują jest krzyż małżeństwa. Przykładając małżeństwo do słów z dzisiejszej ewangelii otrzymujemy następujące równanie:
Jeśli po ślubie nie zrezygnujesz ze swojego Ja – zostaniesz sam. A jeśli zostawisz swoje Ja – będziesz miał „obfitą” rodzinę. Oczywiście będzie to krzyż. Ten krzyż był jednak standardem dla naszych rodziców i dziadków. A jednak dla naszego pokolenia okazał się wielkim problemem, z którego wielu decyduje się rezygnować. Pozostawię wpis bez oceny tych decyzji, nie mam do niej prawa ani odpowiedniej wiedzy. Chcę jedynie zwrócić uwagę na skalę problemu rozwodów, który wcześniej był marginalnym zjawiskiem, a teraz stał się powszechnym.
Przykład:
Patrząc z perspektywy czasu na dwoje ludzi zawierających związek małżeński posłużę się pewnym przykładem, którego byłem dziś świadkiem. Tych dwoje, rezygnując ze swego Ja otrzymało dzieci, a potem te dzieci kolejne dzieci. I po 45 latach małżeństwa już nie jest ich dwoje, ale jest to duża wielopokoleniowa rodzina. Czy było miło, łatwo i przyjemnie? Nie wiem, pewnie chwilami tak i to bardzo, ale z pewnością było też ciężko i były upadki. Jednak oboje do dziś niosą ten krzyż. Co by było, gdyby jednak ponad 40 lat temu go porzucili? Byłoby to o czym mówi dzisiejsza ewangelia – ziarno zostałoby samo jedno.
Wniosek:
Rezygnacja z tego krzyża nie uchroni nas przed nim. Zamienimy go po prostu na inny. Ale jestem przekonany, że nie będzie on tak cenny jak ten którym jest małżeństwo. Dlatego życzę każdemu, także i sobie wytrwania w małżeństwie do końca. Życzę też wszystkim jak najwięcej chwil słodkich i miłych i wierzę, że można takie przeżyć, kiedy zrezygnujemy z naszego Ja.
Zrób!
Zmów koronkę za swoje małżeństwo. Za siebie i za swoją żonę lub męża. Może od razu nie zobaczysz poprawy, ale będzie to bardzo dobry do niej pierwszy krok.

Dodaj komentarz