Po odnalezieniu właściwego okrętu bohaterka jeszcze ponad rok nie wyruszyła w swój rejs. Był to dla niej czas przygotowania. Już nie w domu jako dziewczynka, ani jeszcze nie w rejsie jako kobieta.
Mamy statek, mamy kapitana, mamy załogę. A jednak nie wchodzimy od razu na pokład i nie ruszamy w drogę. Może być ku temu wiele przyczyn. Albo jeszcze nie jesteśmy gotowi, my lub któryś z członków załogi. Albo mamy wahania i ciężko nam podjąć tę decyzję, pomimo że już tyle potwierdzeń jej słuszności otrzymaliśmy. A może mamy jeszcze nie załatwione sprawy, które tego załatwienia wymagają przed rozpoczęciem naszej podróży. Bywa też tak, że mamy za zadanie jeszcze lepiej zahartować się do drogi, bo będzie to potrzebne w naszej podróży.
I pomimo że wydawać by się mogło, że stoi się w miejscu i nasza podróż jeszcze się nie zaczęła, bo statek nie wypłynął, to jednak wewnętrzna podróż już ruszyła, dążenie do Źródła już trwa, tęsknota za nim rośnie. Rośnie też przekonanie, że nic już oprócz tego największego ze skarbów nie zdoła zapełnić serca, a serce to rośnie już do olbrzymich rozmiarów, aby móc pomieścić ogrom darów które Źródło dla niego przygotowało.
Serce zamienia się przed podróżą w ogromną ładownię, bowiem po dotarciu na miejsce skarby jakie na nie czekają nie będą ładowane do ładowni statku, ale do ładowni serca, dlatego tak jak statek rusza z pustymi ładowniami w wyprawę po skarby, tak i nasze serce przed podróżą powinno być puste jak te ładownie.
Pytania:
Jak wygląda ładownia w Twoim sercu? Ile w niej miejsca i na co?
A może trzeba ją opróżnić ze zbędnych śmieci?

Dodaj komentarz