Żaden agent do zadań specjalnych nie ma łatwego życia, łatwych misji czy zadań. Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, jeśli taki agent nie widzi słuszności w misjach jakie wykonuje. Nasza Przewodniczka miała taki właśnie problem, uważała, że z jej misji Źródło nie jest zadowolone. Uczucie to sprawiało jej wiele cierpień. To w jak rozpaczliwym stanie była Przewodniczka nie uszło uwagi Pani Kapitan. Nie widziała ona żadnego powodu, z którego tak zasłużona Agentka miałaby się martwić. Zarówno ona jak i pewien pośrednik próbowali ją pocieszać, ale na nic się to wszystko zdało. Przewodniczka nie była w stanie nawet dokładnie sprecyzować co tak dokładnie ją dręczy. Odczuwała jednak ogromny smutek i beznadzieję. Jedyne co była w stanie robić to ufnie wykonywać polecenia Pani Kapitan i pośrednika. I to był sposób żeby przejść przez ten okropny czas ciemności wewnętrznej.
Skoro Admirał dopuścił do Agentki uczucie niepewności, smutku i beznadziei, to być może gdyby tego nie zrobił byłoby to ze szkodą dla niej. Albo poniosłaby szkodę, albo nie odniosłaby tak wielkiego pożytku jaki był przez Źródło dla niej zaplanowany. A że nie żyjemy tylko dla siebie, ale i dla innych to miałoby to też skutek na tych innych, za których były te misje wypełniane. Może akurat to uczucie smutku, beznadziei i cierpienia jeszcze bardziej wzbogacało mocą te misje i zwiększało ich zasięg działania.
Wnioski
Spójrzmy teraz my na tą sytuację, odnosząc ją do nas samych. Ile razy chodzimy dumni jak paw, bo zrobiliśmy to czy tamto? Ile razy tylko to, że dowiedliśmy naszej racji powoduje nasze poczucie wyższości względem innych? Ile razy jesteśmy przekonani, że tylko nasza wersja jest prawdziwa i tylko nasz sposób jest dobry, lub nawet najlepszy? Ile razy mamy pewność co do wyższości naszych wyborów i decyzji innych ludzi. Od wyborów naszej żony czy męża, kolegi czy koleżanki, dziecka czy rodziców? Choć jak wiadomo każdy z nas patrzy na świat subiektywnie a nie obiektywnie.
Dlatego po wypełnionej przez nas misji, czy to będzie ugotowanie obiadu, posprzątanie pokoju, odrobienie zadania domowego, czy dobrze wypełnione obowiązki w pracy spróbujmy jeszcze zwiększyć ich zasięg działania. Nie tylko poprzez ukrycie samozadowolenia w świecie widzialnym, ale poprzez faktyczne jego zgaszenie w sercu. Bo może to zwiększyć ich moc i zasięg działania w świecie przez nas niewidzialnym. To przed czym nas jednak z całą pewnością taka postawa uchroni to pycha. Bo to, że dobrze wypełniliśmy naszą misję nie jest naszą obiektywną oceną. A pycha to jedna z najbardziej niszczycielskich dla nas sił, która niestety łatwo się do nas wdziera, a dużo trudniej ją usunąć.
Pytania:
Ile w tobie pychy a ile pokory?
Ile cichości a ile niepotrzebnego zgiełku?
Ile słuchania, ile mówienia?
Ile w końcu z tego wszystkiego prawdziwej korzyści i mocy w naszym działaniu a ile słabości zakrytej fałszem i obłudą?

Dodaj komentarz