72. Wielkie zmartwienie

         Wielkim zmartwieniem dla naszej Przewodniczki był ból serca z powodu tonących. Jest to też wielkie zmartwienie Admirała. Przewodniczka prosi o ratunek dla zagubionych na bezkresach wód, prosi o światło Promieni. Aby te Promienie doszły w najdalsze zakątki świata. Po to aby każdy zagubiony mógł po tych Promieniach wrócić na drogę do Źródła i aby nikt nie zatonął po zakończeniu podróży. 

Wygrana największa bitwa Admirała ponad 2 tysiące lat temu dała wolność wszystkim. Wszystkich nas odkupił w tej bitwie i dał wolność. Ale niestety wielu wciąż nosi kajdany niewoli bo nie wierzy w to odkupienie. Pozostają niewolnikami chociaż zostali oswobodzeni. Nie wierzą w to, że nawet najcięższe zimne i potworne żelazne więzienne drzwi które stoją przed nimi i zasłaniają im wolność zostały już odryglowane. Jedyne co muszą zrobić to je otworzyć i wyjść. Niestety wielu biednych podróżników zostało zwiedzionych tym, że drzwi ich więzienia są zamknięte i daremne są jakiekolwiek próby ich otwarcia. I pozostają w sidłach niewoli z której przecież zostali już dawno wykupieni. Dlatego Przewodniczka mówi, że teraz wystarczy jedynie ufność i nadzieja w miłosierdzie Admirała, aby znów być wolnym. Bo On przecież już nas wykupił i to w dodatku swoją własną krwią. Jej pragnieniem jest przyprowadzić do Admirała wszystkich zagubionych, wędrujących z dala od Promieni. Aby zaznali wolności pociechy i obdarowania od Tego który ją pociesza, który ją czyni wolną i obdarowaną największymi skarbami. Aby czerpali ze źródła miłosierdzia i aby to miłosierdzie wysławiali. 

Wnioski

Podążając drogą Źródła upodabniamy się do Niego i Jego zmartwienia stają się naszymi zmartwieniami. Ale i Jego radości stają się naszymi radościami. Kiedy jesteśmy zagubieni na morzach świata to mamy wiele zmartwień, które dotyczą nas samych. Często liczy się nasze ja, nasza sprawa, nasza korzyść, nasza wygoda.  Możemy mieć w tym czasie wiele różnych zmartwień, wiele spraw do załatwienia. Niestety nie prowadzi to do Źródła a jedynie do otchłani, która czeka na nas niezależnie od spraw jakie mieliśmy jeszcze do załatwienia. Kiedy jednak podążamy drogą Promieni to nasze największe zmartwienia nie dotyczą już nas. Naszym wielkim zmartwieniem jest to, aby na drogę Promieni zabrać jak największą liczbę osób. Jeśli mielibyśmy taką możliwość to zgarnęlibyśmy wszystkich zagubionych. W pierwszej kolejności tych najbardziej oddalonych i zaprowadzili ich bezpośrednio do Źródła i postawili przed Nim. A bliskość Źródła leczyłaby tych nieszczęśników i im byłby nieszczęśnik większy tym bardziej po uleczeniu byłby wdzięczny za zdrowie. I wychwalałby te dary Źródła to Jego niezgłębione miłosierdzie. 

Pytania:

Myślisz tylko o sobie czy także o innych? 

Tylko o swojej rodzinie i bliskich znajomych czy o tych mniej znajomych i obcych także?

Gdybyś mógł to kogo zaprowadziłbyś do Źródła a kogo nie? 

Czy zdajesz sobie sprawę, że jeśli miałbyś taką władzę i wykluczyłbyś kogoś z bliskości Źródła to z automatu skazałbyś go na wieczność w otchłani. Nie w sielance i spokoju ale w cierpieniu i katuszach z najokrutniejszymi na wskroś złymi potworami, które ją zamieszkują? Jednym słowem skazałbyś kogoś na wieczne cierpienie. 


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *