87. Niespodziewane powołanie – narzędzie 

         Przewodniczka przyzwyczajona już była do tego, że Admirał Mistrz pojawiał się, żeby zlecić jej kolejne zadania, lub przekazać jej jakąś wiadomość. Była też już przyzwyczajona do tego, że nikt oprócz niej nie widział Admirała ani nie słyszał Jego wskazówek. 

Tymczasem doszło do sytuacji, kiedy podczas takiego spotkania z Admirałem promienie wychodzące od niego zobaczyła także inna osoba. Była to jedna z wychowanek na statku. 

Wielkie zdziwienie i oszołomienie zapanowało w sercu tej wychowanki, ale także wielkie zdziwienie opanowało Przewodniczkę z powodu tego, że nie była jedynym świadkiem spotkania z Admirałem. Choć wychowanka nie widziała Admirała, a jedynie dwa promienie to jednak nie mogła przestać o tym cały czas mówić. 

W miejscu tego spotkania były też inne wychowanki, ale tylko jedna z nich widziała promienie. Została wybrana przez wspaniałego Mistrza, została niespodziewanie powołana i nie mogła przestać o tym mówić. 

Wnioski

W tej wychowance widzę siebie i wszystkich tych którzy mówią o niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu Źródła, Admirała i Promieni. Pomimo że nie widzieliśmy Admirała Mistrza, to jednak Promienie Jego wywarły tak wielki wpływ na nas, że teraz już nie potrafimy milczeć. Nawet narażenie na pośmiewisko ze strony innych nie powoduje tego, że przestajemy o tym mówić. To On nas powołał – często niespodziewanie. I codziennie powołuje kolejnych. Robi to na różne sposoby. Naszym zadaniem jest mówić o tym Jego miłosierdziu. Natomiast w tych którzy tego usłyszą działa już moc Promieni, a oni mają wybór, żeby za nimi iść lub je odrzucić. Promienie zaś zostały nam dane, aby nas doprowadzić do Źródła pełnego miłosierdzia. 

W tym mówieniu o miłosierdziu jesteśmy różnymi narzędziami w rękach Promieni. Narzędziem, które przychodzi mi na myśl, że nim jestem jest miotła. Nie taka ładna do zamiatania w domu, raczej taka ze szczeciny do zamiatania klepiska na podwórku. Może ktoś pomyśleć, że to marne narzędzie, ale ja jestem szczęśliwy. Nie z tego jakie jest, ale z tego, że w ogóle mogłem jakimkolwiek zostać. A miotła przecież robi dużo dobrego a przy okazji nie jest narzędziem precyzyjnym co bardzo mi odpowiada, bo takim nie potrafiłbym być. Od miotły nie oczekuje się perfekcjonizmu, szczegółowości ani dokładności. Dlatego być takim narzędziem myślę, że dam radę.

Pytania: 

Czy jesteście jakimś narzędziem w ręku Promieni?

Jeśli tak to jakim? A jeśli nie to jakim chcielibyście zostać? 


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *